Przełom w leczeniu WZW C (HCV) w Polsce

Decyzja ministra zdrowia o finansowaniu od 1 lipca nowej skutecznej terapii na wirusowe zapalenie wątroby typu C jest prawdziwym przełomem w leczeniu tej choroby w Polsce – oceniają eksperci. – Będziemy mogli stosować terapię, która jest skuteczna praktycznie w 100 proc. – podkreśla prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego.

Jak podkreślili specjaliści na wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie, dzięki nowej terapii można będzie w znacznym stopniu powstrzymać w Polsce epidemię nowych zakażeń wirusem HCV, który wywołuje WZW C. Aby tak się stało, konieczne jest także przestrzeganie w placówkach medycznych procedur, które zapobiegają zakażeniom i wprowadzenie programu wykrywania infekcji HCV, przynajmniej w grupach ryzyka.

Zdaniem prof. Mirosława Wysockiego, konsultanta krajowego w dziedzinie zdrowia publicznego, jest to o tyle istotne, że epidemia zakażeń wirusem HCV stanowi obecnie najpoważniejszy problem zdrowotny w zakresie chorób zakaźnych w Polsce. Dotychczas nie udało się bowiem opracować szczepionki przeciw temu wirusowi.

– Na naszych oczach dokonuje się jakościowa i ilościowa zmiana możliwości terapeutycznych WZW C.

W Polsce jeszcze do dziś większość chorych leczyliśmy terapią, której skuteczność wynosiła 40 proc. (chodzi o terapię interferonem i rybawiryną – PAP). Teraz z dnia na dzień będziemy mogli stosować terapię, która jest skuteczna praktycznie w 100 proc. – powiedział prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego. Dodatkowo czas leczenia skraca się z 48 tygodni do 12 tygodni, a jest nadzieja, że niedługo pewne grupy pacjentów można będzie leczyć przez 8 tygodni – zaznaczył.

– Co ważne, działania uboczne, które powodowały konieczność przerywania leczenia u sporej grupy pacjentów, w tej chwili przestają być problemem – powiedział prof. Flisiak. Nowa bezinterferonowa terapia, określana w skrócie jako 3D, jest bowiem tak dobrze tolerowana, że nie ma potrzeby jej przerywać.

Obecna na spotkaniu pacjentka przyznała, że przeszła terapię z użyciem interferonu, która okazała się nieskuteczna. – Po każdym zastrzyku czułam się, jakbym schodziła na dno piekła – opowiadała. Za każdym razem pojawiała się wysoka gorączka, bóle stawów, depresja. Gdy zaczęła leczenie przy pomocy terapii 3D myślała nawet, że otrzymuje placebo, bo oprócz niewielkich bólów głowy przez pierwsze dwa tygodnie nie miała żadnych działań niepożądanych. Obecnie w jej organizmie wirus HCV nie jest wykrywany, a stan wątroby znacznie się poprawił.

Prof. Flisiak podkreślił, że zaletą nowego programu jest też to, że terapię 3D będą mogli otrzymać wszyscy dorośli chorzy na WZW C, niezależnie od stopnia zaawansowania schorzenia (u dzieci terapia nie została przebadana – PAP). Będą to zarówno pacjenci z zaawansowanym włóknieniem wątroby i marskością, jak i ci, u których proces włóknienia jest bardzo mało zaawansowany.

– Dotychczas było to nie do pomyślenia. Nowsze leki otrzymywali pacjenci, którzy mieli zaawansowane WZW C. Jednocześnie u nich właśnie skuteczność nowych terapii była najmniejsza, dlatego grupa pacjentów po nieskutecznym leczeniu rosła – tłumaczył specjalista.

W rozmowie z PAP podkreślił, że terapia 3D jest wyjątkowo skuteczna w przypadku wirusa HCV o genotypie 1b, który dominuje w Polsce. Według prof. Flisiaka potwierdzają to wyniki badania o akronimie AMBER, w którym udział wzięło ok. 100 pacjentów polskich. Na koniec terapii u żadnego z nich (poza jednym, który zrezygnował z terapii) nie wykryto wirusa. W grudniu dostępne będą wyniki ostatecznie potwierdzające ich wyleczenie.

– Dając chorym na WZW C możliwość wyleczenia uzdrawiamy psychikę pacjentów i całe rodziny – oceniła Barbara Pepke, prezes Fundacji „Gwiazda Nadziei”. Podkreśliła, że wiele osób zakażonych wirusem HCV, których nie udało się wyleczyć standardową terapią, unika wchodzenia w związki, zakładania rodzin, całymi latami nikomu nie przyznaje się do choroby z obawy przed stygmatyzacją, odrzuceniem. To bardzo negatywnie wpływa na psychikę. Pepke zaznaczyła, że wielu pacjentów ma myśli samobójcze, czemu sprzyja też terapia z użyciem interferonu.

– Gdy dowiedziałam się, że mam WZW C, przez 1,5 miesiąca zastanawiałam się, czy powiedzieć moim bliskim. Miałam wtedy małego wnuka. Bałam się, że synowa powie, że od tej pory mogę go oglądać tylko z daleka, bo to bardzo częsta reakcja – wspominała obecna na konferencji pacjentka. Dodała, że niektórzy znajomi bali się podać jej rękę i przestali utrzymywać z nią kontakty.

Specjaliści obecni na spotkaniu zaznaczyli, że teraz bardzo ważne jest szybkie przeprowadzenie procedur niezbędnych, by nowy program leczenia chorych na WZW C zaczął być realizowany w praktyce. Zanim do tego dojdzie, konieczne jest m.in. wynegocjowanie przez wojewódzkie oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia kontraktów ze szpitalami, które pozwolą leczyć odpowiednią liczbę pacjentów.

źródło: www.medycynapraktyczna.pl